<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Grat jedzie">
<author_1="Yvan Audouard">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="12">
<date="1954-12-20">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Od kilku dni czuję, że Kasia i Zizi przygotowują coś niedobrego. Nie rozstają się już od 48 godzin. Mam jednak wrażenie, że tym razem ich współpraca nie ograniczy się do uzupełnienia garderoby. Siedzieliśmy z Antonim w nadbrzeżnej knajpce. Fotele nie trzeszczały, patefon się zepsuł: było bardzo przyjemnie. Chciałem wziąć się do robienia zapisków, aby położyć kres swym niepokojom. Ale sen powstrzymał mi ręce i myśli. Poczułem, że ktoś skrobie mnie w głowę. Ponieważ nie było to niemiłe, nie otwarłem oczu. Usłyszałem głos Zizi:— Wylejcie mu karafkę na głowę. Zmieniła na szczęście zdanie, ale to, co mówiła, nie było wcale przyjemniejsze: — Popatrzcie, jak on brzydko śpi. Nie otwierając oczu, odparłem: — Siedź cicho, Zizi, pozwól mi się spokojnie obudzić. Uniosłem palcami powieki i przetarłem oczy. Widok, jaki ujrzałem, był dostatecznie niepokojący, aby je znowu zamknąć. A jednak wzrok mnie nie mylił! Zobaczyłem Kasię i Zizi pod rękę z biało ubranym olbrzymem, w admiralskiej czapce na głowie. Było to tak niezwykłe, iż prędko doszedłem do wniosku, że przeżyłem małą halucynację. Otwarłem oczy. Straszna trójka stała wciąż przede mną. Ryknąłem: — Antoni, popatrz no wreszcie! Antoni podskoczył na fotelu, zerwał się na równe nogi jak lunatyk i podał nieznajomemu rękę: — Co słychać? — Panowie się znacie? — zapytałem. — Nie — odparł Antoni — myślałem, że to twój znajomy. Żony wybuchnęły śmiechem. Nieznajomy wydał z siebie odgłos, który przerwał zapewne wszystkie siesty w dzielnicy. Kasia wyzwoliła rękę spod monstrualnych mięśni nieznajomego i popchnęła go w naszą stronę: — Przedstawiam wam pana Leona.— Mam nadzieję, że się pan z nami napije — powiedziałem archanielskim głosem, pokrywając wściekłość. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
